Oddziały radzieckiego rozpoznania
weekend mazury |Zioła alveo |łysienie
„Oddziały radzieckiego rozpoznania pracowały bez wytchnienia. Na ziemi i z .powietrza tysiące oczu i aparatów śledziło nieustannie ruchy nieprzyjaciela. W sztabach .badano szybko wszelkie meldunki, sporządzano szkice sytuacyjne i statystyki porównawcze, starano się ustalić możliwie precyzyjnie najbliższe zamiary wroga. Niesłychanie żmudna to praca z drobnych i nie zawsze sprawdzalnych meldunków wyrobić sobie możliwie dokładny obraz położenia i odtworzyć plany nieprzyjaciela!
Kapitan Kolosów, dowódca kompanii zwiadowców, opracował trzy warianty działań. Pierwszy polegał na przygotowaniu nagłego wypadu na nieprzyjacielskie stanowisko ogniowe. Drugi wymagał współpracy artylerii. Oto baterie otworzą gwałtowny ogień na wąskim odcinku i pod jego osłoną zwiadowcy rzucą się wprost na druty kolczaste, zarzucą je płaszczami, wtargną do nieprzyjacielskiego rowu i wezmą jeńców. Gdyby oba te warianty zawiodły, kapitan zamierzał wysadzić w powietrze zasieki i zaatakować w tym miejscu Niemców pod osłoną świec dymnych. Był ponadto jeszcze czwarty wariant... nie oprawany. Polegał on na tym, że trzeba było wyjść ciemność i działać według własnego uznania i bez góry powziętego planu. I — jak to często w życiu rywa — ten czwarty, zupełnie nie opracowany wariant udał się najlepiej.“(11)
miedź |rodzina na swoim |systemy wymiany liników
„Oddziały radzieckiego rozpoznania pracowały bez wytchnienia. Na ziemi i z .powietrza tysiące oczu i aparatów śledziło nieustannie ruchy nieprzyjaciela. W sztabach .badano szybko wszelkie meldunki, sporządzano szkice sytuacyjne i statystyki porównawcze, starano się ustalić możliwie precyzyjnie najbliższe zamiary wroga. Niesłychanie żmudna to praca z drobnych i nie zawsze sprawdzalnych meldunków wyrobić sobie możliwie dokładny obraz położenia i odtworzyć plany nieprzyjaciela!
Kapitan Kolosów, dowódca kompanii zwiadowców, opracował trzy warianty działań. Pierwszy polegał na przygotowaniu nagłego wypadu na nieprzyjacielskie stanowisko ogniowe. Drugi wymagał współpracy artylerii. Oto baterie otworzą gwałtowny ogień na wąskim odcinku i pod jego osłoną zwiadowcy rzucą się wprost na druty kolczaste, zarzucą je płaszczami, wtargną do nieprzyjacielskiego rowu i wezmą jeńców. Gdyby oba te warianty zawiodły, kapitan zamierzał wysadzić w powietrze zasieki i zaatakować w tym miejscu Niemców pod osłoną świec dymnych. Był ponadto jeszcze czwarty wariant... nie oprawany. Polegał on na tym, że trzeba było wyjść ciemność i działać według własnego uznania i bez góry powziętego planu. I — jak to często w życiu rywa — ten czwarty, zupełnie nie opracowany wariant udał się najlepiej.“(11)
<<<< W dalszych badaniach z coraz
| List został przesłany >>>>
miedź |rodzina na swoim |systemy wymiany liników